Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Napoleonka cytrynowo-morelowa

Doczekaliśmy się zimy. Śnieg spadł, ale jeśli o moje preferencje chodzi, trochę za późno. Wspominałam już, że w tym roku jestem ciepłolubem i nie na rękę mi takie chłody. Nie potrafię się ostatnimi czasy ogarnąć: wszystko jakoś nie idzie po mojej myśli. To nie tak, że się nie udaje, po prostu nie jest euforycznie fantastycznie. Przez jakiś czas miałam tak wysoki poziom energii i entuzjazmu życiowego, że teraz nie umiem się odnaleźć w lekkim dołku.

Próbuję się krzepić takimi oto śniadaniami - potężnym uderzeniem cytryn na podniebieniu, ale chociaż napoleonki są smaczne, nastrój się nie poprawia! Ech ech, może po sesji!


Napoleonki z kremami owocowymi
  • 1 opak. (275 g) ciasta francuskiego
na krem cytrynowy
  • 3/4 szklanki soku z cytryny
  • skórka z 2 ekologicznych cytryn
  • 1/4 szklanki wody
  • 4 (wersja b.kwaśna) do 6 łyżek stewii
  • 3 łyżki skrobii kukurydzianej
  • szczypta kurkumy
na krem morelowy
  • 1/2 szklanki ekologicznych suszonych moreli, pokrojonych drobno
  • 1/2 szklanki + 2 łyżki soku pomarańczowego
  • 2 łyżeczki skrobii kukurydzianej




    Na krem cytrynowy:
  • Sok z cytryny przelać do garnuszka.
  • Wodę wymieszać ze skrobią w szklance. Przelać do soku cytrynowego.
  • Dodać cukier, kurkumę i skórkę.
  • Stale mieszając, gotować ok. 5 minut do zgęstnienia masy (będzie kisielowatej konsystencji)
  • Ostudzić.
Na krem morelowy:
  1. Morelę namoczyć w soku w garnku.
  2. Gotować, aż owoce będą bardzo miękkie, pilnując, by się nie przypaliły.
  3. Całość zmiksować i z powrotem umieścić w garnku.
  4. Wymieszać skrobię z dwoma łyżka soku pomarańczowego.
  5. Miksturę dodać do gotujących się moreli i poczekać, aż się zagęszczą.
  6. Wystudzić.

Ciasto francuskie podzielić na równej wielkości kwadraty lub prostokąty i upiec przykryte papierem i obciążone fasolą.
Lub: całe ciasto przykryć papierem, dociążyć, piec przez 10 min. do zezłocenia, a następnie pokroić i przełożyć kremami (kiedy wystygnie).

piątek, 14 listopada 2014

Naleśniki jaglane z peach curdem

Są takie poranki, kiedy nic nie zachęca do wypełzania z łóżka i wcale nie musi to być związane z morzem czekających na nas obowiązków. Od kiedy ponad 3 lata temu przeszłam na weganizm, często bywam w nastroju euforycznym, ale z drugiej strony, kiedy zdarza mi się czuć lekką chandrę, uderza mnie ona podwójnie mocno. 





Nie pozwalam sobie na doła. Też tak macie? Najgorsze jest to, że wiem, że każdy ma prawo do chwili słabości, że spoko-chill, nie spinaj tak, kochana, a mimo to...

Walczę z perfekcjonizmem. Walczę z przekonaniem, że muszę być etykietką weganizmu. Nie jestem, nigdy nie będę. Czy chcę być? Nie czuję się na siłach, żeby stawać się twarzą tej diety, tego stylu życia. Ale będę kontynuować z uśmiechem.

Tęsknię za długimi włosami ;(

Naleśniki - przepis stąd. 
Peach curd
  • 1 szklanka pokrojonych w kostkę brzoskwiń 
  •  sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 2-3 łyżki cukru pudru trzcinowego (lub ksylitolu, stewi)
  •  2 łyżki skrobi kukurydzianej 
 



Brzoskwinie zmiksować na papkę z cukrem.  W soku cytrynowym dokładnie rozprowadzić skrobię, dodać do brzoskwiń i jeszcze raz przemiksować. Zagotować na ogniu do zgęstnienia, ściągnąć, przestudzić, przełożyć do słoiczka i zachwycać się :) 

sobota, 13 września 2014

Croissanty z melonem

Ostatnie promyki słońca wdzierają się przez drzwi uchylonego balkonu. Wakacje się kończą. Po raz kolejny mam poczucie, że je zmarnowałam, po raz kolejny obiecuję sobie, że w następnym roku będzie lepiej. Co ja robiłam w lipcu?! Praca licencjacka napisana (w 5 dni!), zrecenzowana zaskakująco entuzjastycznie przez promotora, czekam na egzamin w przyszłym tygodniu. Stres? Jest. Staram się odrywać myślami gdzie indziej. 

Te wakacje obfitowały w wielkie festiwalowe eventy, z czego bardzo się cieszę. Okazuje się, że w Polsce można świetnie bawić się za darmo. Więcej na ten temat w przyszłych postach. Dzisiaj jedno z najprostszych i najpyszniejszych śniadań, robione wielokrotnie na różne sposoby. Tutaj wersja moim zdaniem optymalna. 

Rogaliki z melonem
  • 340 g opakowanie ciasta na croissanty (może być też francuskie, ale rogalowe jest smaczniejsze)
  • ok. 0.5 melona
  • opcjonalnie: płatki migdałowe, wiórki kokosowe, sok z cytryny lub limonki



 
Melona kroimy w kostkę i podduszamy w rondelku. Można dodać do niego sok z cytrusa, ale ja zwykle pomijam ten krok, tym bardziej, że cytryny teraz piekielnie drogie. Kiedy zrobi się nieco bardziej miękki, ściągamy go z ognia i przestudzamy. Piekarnik nagrzewamy do temp. 170 stopni. Ciasto wyciągamy z lodówki, rozwałkowujemy niezbyt mocno, żeby trochę powiększyć "kółko". Kroimy na 6 trójkątów wg wskazówek na opakowaniu. Jeśli będziemy wykorzystywać płatki migdalów, to teraz zwilżamy jedną stronę trójkąta wodą i przyciskamy do płatków wysypanych na talerz. Przy szerszym końcu umieszczamy. farsz i zwijamy (płatki mają być na zewnątrz) w kształt croissanta. Do farszu można dodać wiórki kokosowe, np. pozostałości z produkcji mleka. Umieszczamy w piekarniku i pieczemy do zezłocenia. 
Jeszcze więcej apetycznych zdjęć na zachętę:

    

   Koniecznie wypróbujcie :)

poniedziałek, 15 października 2012

Soczysto-chrupkie scones z tangelo (minneolą)

Jestem magnesem nieszczęść wszelakich. Dotychczas znajomym wydawało się, że "przesadzam", "histeryzuję", itp., ale im więcej czasu upływa i nabywam coraz to nowych, średnio pozytywnych doświadczeń, tym bardziej przekonują się, że JEDNAK nie histeryzuję. Zaczęłam już podchodzić do całej sprawy ironicznie. Taka jestem, tak wygląda moje życie - trudno. Mam twardą d*, wszystko przejdę. Będę mogła o tym pisać w przyszłości ;P... tylko czy będę chciała o tym pisać?

Poszukiwanie mieszkania w Poznaniu to GEHENNA. Gehenna, o boże, tragedia dziejowa! W tym roku zajęło mi to nieco mniej czasu niż poprzednio (czyli wtedy - 2 tygodnie), ale efekty też nie są super-hiper. Otóż piekarnika nie mam :( Wprawdzie z rozpaczy zamówiłam sobie donut makera, ale nie wiem, czy to mnie pocieszy. Miałam być na Erasmusie i nie jestem, teraz ponoszę tego konsekwencje.

Swoją drogą, bezczelność ludzi nie zna granic. Dziewczyna, do której miałam iść na przegląd pokoju, który miałyśmy dzielić, a potem zmieniła zdanie, odezwała się po 2 tygodniach mojej bezdomności, na dodatek w nocy, że "miejsce się zwolniło" i mogę się stawić. TAKIEGO WAŁA. Jestem buntownicza, bezkompromisowa i permanentnie wściekła. Cieszy mnie brak pozwolenia na broń w tym kraju, bo czuję, że zrobiłabym wielu ludziom krzywdę. Ludziom. Tylko ludziom.

Nie odpisałam jej tego, co chciałam napisać. Czyli powyższego wycapslockowanego. Nie. Uznałam, że szkoda pieniędzy... A z własnej perspektywy doskonale wiem, że ignorancja boli daleko bardziej.

Dzisiaj będzie o scones. Tak, znowu. Robiłam je we wrześniu i kiedy teraz zerkam na zdjęcia, mam ochotę przenieść się w czasie. Były obłędne, zupełnie inne od wszystkich wcześniej mi znanych, bo chrupiące. Piekłam je długo (skutek zagapienia) i w wyższej temperaturze, stąd ta chrupkość, jak sądzę. A jednocześnie morze soczystości, bo cytrusy...




Przerobiłam przepis Marthy Stewart. Taka ze mnie przechera. 

Przygotowałam z połowy podanych proporcji i szczerze powiedziawszy - wam też polecam to rozwiązanie :)
  • 2  1/3 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/4  szklanki cukru brązowego (w przedziwny sposób i tak wychodzą bardzo słodkie)
  • ok. 100g wegańskiej margaryny (dodawałam na oko, możliwe, że nieco mniej)
  • 1/2 szklanki skwaśniałego mleka sojowego domowej produkcji
  • skórka otarta 1 minneoli
  • 3 minneole obrane, podzielone na cząstki, pokrojone drobniej
Przygotowanie jest bajecznie proste. Najpierw łączymy sypkie składniki, później dodajemy masło i ugniatamy w "piaskowatą kruszonkę".  Dolewamy mleko, dorzucamy skórkę i ugniatamy elastyczne ciacho. Cząstki owocu najlepiej dodać na koniec, bo można je zgnieść i puszczą sok do ciasta (tak, to ja). Moje ciasto było mocno wilgotne (przez wspomniany proces gniecenia), ale zupełnie się tym nie przejęłam. Wkładamy do lodówki na czas określany jako "im dłużej, tym lepiej", czyli przynajmniej 30 minut. Po wyjęciu rozgniatamy w formę koła (można to zrobić także przed), dzielimy na trójkąty (a to z kolei można po upieczeniu, ale będą wilgotniejsze).

Pieczemy do zezłocenia w temp. 210 stopni.

Zwierzęco pyszne, a bez zwierząt. Jak na razie - chyba moje ulubione (mam sklerozę, stąd "chyba").

wtorek, 25 września 2012

Przypadkowo beztłuszczowe muffiny z granatem i kandyzowanym imbirem

Znalazłam świetną stronę z przepisami, wykorzystującymi owoc granatu. Szkoda tylko, że granaty są u nas takie drogie. Jednak zawsze można uzupełnić zapasy na promocji, prawda?Ja tak zrobiłam. Duży owoc granatu za 2,50 to całkiem przyzwoita okazja. I tak sobie leżał, i leżał, i czekał na swoją kolej... Były morele, były brzoskwinie, były nawet jabłka, a granat dzielnie czekał (nie wybuchnął! Uff). Nasionka były wyjątkowo ciemne, ale w smaku wszystko ok, więc się tym zupełnie nie przejęłam. 

Przypadkowo beztłuszczowe, ponieważ o oleju najzwyczajniej w świecie... zapomniałam. No brawo, Aniu. Ale o dziwo - wyszły. I to naprawdę oryginalne w smaku. Przepis na 12 sporej wielkości muffinek:


  • 1/2 szklanki ziarenek granatu
  •  2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki cukru brązowego
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia (zalecają więcej, ale miałam tylko tyle)
  • 1/4 szklanki imbiru kandyzowanego (ja dałam jakieś 90 g)
  • 1 szklanka mleka roślinnego (owsiane)
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 3-4 łyżki wody

Mąkę pszenną wymieszałam z proszkiem, sodą i cukrem. Dorzuciłam ziarna granatu (uwaga! Najlepiej obrać go pod wodą, w misce, wtedy ziarenka opadną na dno, a błony wypłyną na powierzchnię.) i pokrojony trochę drobniej imbir. Wlałam mleko, ocet, wymieszałam i rozrzedziłam wodą (hallllooo? A gdzie olej?). Piekłam mniej więcej 30 minut w 175 stopniach. 

Imbir mocno bije po kubkach smakowych, więc lepiej go drobiej pokroić, a tym, którzy za nim nie przepadaj, polecam dać mniej. Smacznego!









środa, 19 września 2012

Przepyszne scones z czarną porzeczką z pełnego ziarna

To nie pierwsze scones z porzeczkami na moim blogu. Te wprawdzie nie ma w sobie tyle dobroci w postaci zdrowych tłuszczów z awokado i mleka kokosowego, ale są pełnoziarniste
i dużo smaczniejsze. Przepyszne wręcz. Boskie może? Niech będą boskie.


  •  2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki cukru brązowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (można dodać więcej)
  • 3 łyżki wegańskiej margaryny
  • 3 łyżki oleju
  • 1 szklanka czarnych porzeczek (u mnie mrożone)
  • 1/2 szklanki mleka sojowego


Suche składniki mieszamy w misce, dodajemy margarynę i olej, rozcieramy do uzyskania postaci kruszonki. Dodajemy owoce (moje po zamrożeniu były dosyć zgniecione i puszczające sok) i mleko, mieszamy. Masa będzie gęsta, ale lepka, dość wilgotna. Przekładamy ją na papier do pieczenia, tworzymy koło o grubości ok. 1 cm. Teoretycznie kolor powinien być standardowym kolorem ciasta, ale ponieważ moje porzeczki były, jakie były, puściły tyle soku, że całość miała fioletowy kolor :)
Pieczemy ok. 25 minut, do lekkiego ozłocenia w temp. 190 stopni.




piątek, 14 września 2012

Bez glutenu. Bez jajek. Bez mleka. Oraz bez cukru i tłuszczu. Scones z porzeczkami

Wyrzucam z siebie przepisy w tempie karabinu maszynowego z kilku powodów. Po pierwsze, narobiłam sobie trochę zaległości. Bo drugie, wiem, że już niedługo nie będę miała czasu na gotowanie i pieczenie. Po trzecie tak się złożyło, że wypróbowałam sporo przepisów, którymi trzeba się podzielić, a dodatkowo sama wymyśliłam kilka nowinek kulinarnych. Wszystko tak pyszne, że żal, żeby uległo zapomnieniu.

Tyle tytułem wstępu. A teraz przejdźmy do scones. Scones podbiły moje serce w czasie tegorocznych wakacji. Jak na razie wszystkie przygotowywane przeze mnie okazywały się niesamowicie pyszne. Te scones przyporządkowalibyśmy do kategorii "zdrowe". Ale Maddy by się ze mną nie zgodziła. Nie są zdrowe. Bo to słodycze przecież. Przepis stąd.


  • 2 szklanki mąki owsianej
  • 1 łyżeczka sody
  • garść czarnych porzeczek
  • 1 małe awokado (ok. 120-150 g)
  • 6 łyżek syropu z agawy
  • 4 łyżki mleka kokosowego (robiłam je sama, przepis na stronie Wegan)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego


W misce mieszamy mąkę z sodą, dodajemy zmiksowane blenderem mokre składniki i wyrabiamy ciasto dłońmi.Po połączeniu składników powinno być lekko lepkie. Wykładamy je na blaszkę wyłożoną papierem, rozgniatamy w kształt okręgu. Na wierzchu wtykamy porzeczki. W tym momencie można je pokroić na trójkąty, ale ja to zawsze robię przed konsumpcją. Pieczemy w 180 stopniach przez 20-25 min, do zarumienienia wierzchu.
Środek słabiej rozgniotłam i był grubszy. Trochę mniej się dopiekł i smak awokado był wyczuwalny. Natomiast ozłocona/zbrązowiona część nie miała tego posmaku.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Bezglutenowe kokosowe scones z kumkwatami i makiem

Nie mam pojęcia, co mną kierowało, jaka była inspiracja, ale pamiętam, że zimą zaczęłam googlać kumkwaty. True story. Prawdopodobnie zobaczyłam je po raz pierwszy w Piotrze i Pawle i zaintrygowały mnie te małe śmieszne cytrusy. W najbliższym czasie możecie spodziewać się u mnie kilku przepisów z kumkwatami. Zaczęłam od przygotowania dwóch rodzajów konfitur, ale to zostawię ... na deser.

Gdzie kupić kumkwaty? Ja wyhaczyłam je w "taniej" wersji w Tesco, są przeceniane w dniu, w którym kończy się termin przydatności do spożycia. Można je jeszcze potem przechowywać w lodówce przez kilka dni.


  • 1 szklanka mąki kokosowej
  • 1 szklanka mąki owsianej
  • 1/4 szklanki mleka kokosowego (użyłam tego domowej produkcji)
  • 2 łyżki oleju arachidowego (w oryginale kokosowy, ale jeszcze nie nabyłam)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 3-4 łyżki syropu z agawy (nawet przy czterech są jedynie delikatnie słodkie)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka suchego maku 
  • 150 g kumkwatów


Mąkę kokosową łączymy z owsianą, dodajemy proszek do pieczenia i mak. Do suchej masy wlewamy mleko, olej, syrop z agawy i ekstrakt. Po lekkim przemieszaniu dodajemy pokrojone w plasterki, sparzone wcześniej i wypestkowane kumkwaty. Po wymieszaniu wykładamy na blachę z papierem do pieczenia i rozkładamy przez ugniecenie dłonią w okrąg. Można przed pieczeniem utworzyć 8 kawałków za pomocą noża, ale nic się nie stanie, jeśli ten krok pominiemy i pokroimy dopiero po upieczeniu.
Pieczemy w temp. 200 stopni ok. 20 minut, aż wierzch się leciutko zarumieni.

Bardzo przyjemne, w środku miękkie i puszyste, delikatne, z wyraźną nutką cytrusową. Robiłam już drugi raz i chyba nie ostatni.


wtorek, 7 sierpnia 2012

Ryżowy pudding morelowy (vege & light)

Wieczorem poprzedniego dnia stwierdziłam, że zrobię sobie taki pudding na śniadanie. I z pewnością się najem. Niestety, najadłam się na krótko :( Ale pudding był dobry, chociaż mogłam go nieco bardziej dosłodzić.

Jak znosicie obecne upały, moi drodzy? :) Ja jestem ledwie żywa i unikam wychodzenia z domu, jak tylko mogę.


  • 80 - 100 g ryżu brązowego
  • 2 1/2 moreli (oczywiście 3 także mogą być ;))
  • 1 łyżka syropu z agawy (wtedy wychodzi lekko słodki)
  • 200 ml mleka owsianego
  • płatki migdałów do posypania
Ryż lekko rozgotowujemy w garnku, najlepiej nie gotować w folii, bo wtedy łatwiej ocenić twardość ryżu. Po ugotowaniu ryż należy przepłukać, wrzucić do blender razem z rozdrobnionymi morelami, dolać syrop i mleko i zmiksować najdokładniej, jak się da.

Wstawiłam na noc do lodówki, a rano posypałam migdałami.
Bardzo prościutkie i szybkie w przygotowaniu (bo ryżu nie trzeba AŻ tak pilnie doglądać).

niedziela, 5 sierpnia 2012

Muffiny owsiane z porzeczkami i fenkułem

Porzeczki, porzeczki, jak zużytkować porzeczki?
Wspominałam o tym, że szukałam ciekawych pomysłów na te małe, kwaśne kulki... i to jest ostatni internetowy pomysł, który mam do zaprezentowania.
Muffiny, oczywiście, nie były wegańskie, dopóki się do nich nie dobrałam. Nie było aż tak trudno zwegować ten przepis. Ale zacznę od tego, że użyłam płatków owsianych zwykłych, a nie instant. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że uważam, że te instant to absolutna strata czasu, pieniędzy i mojego zdrowia. Kupując całe opakowanie, nie wiedziałabym później, co zrobić z resztą. Więc Zrobiłam je trochę po swojemu.

Co to jest fenkuł?
Nasiona kopru włoskiego dotychczas były mi znane tylko z tego, że czasem, bardzo rzadko, widziałam je w przepisach. Bulwa fenkułu kupowanego w sklepie ich nie posiada (a szkoda, można by było wygrzebać ziarenka). Nigdy w życiu nie widziałam ich w sklepie, nie kojarzyłam nawet z ekologicznego. W internecie znalazłam informację, że najlepiej będzie je zastąpić anyżem i tak planowałam zrobić (chciałam też dodać odrobinę kminku).
Aż tu nagle...
W pobliżu miejsca, z którego startuję na prawie jazdy jest targ, przez który czasem przechodzę, żeby pooglądać sobie różne cuda. Zwykle owoce są bardzo drogie, ale na najbardziej oddalonych straganach mają przyzwoite ceny. Wiedziałam, że stoi tam pewna Pani z opakowaniami różnych ziółek i ziaren w paczuszkach po przeważnie 50g. Kupowałam już tam między innymi płatki chili. Postanowiłam zerknąć, czy może nie ma kopru włoskiego... I był! Uff, to się nazywa szczęście! Nasiona faktycznie smakują podobnie do anyżu, bardzo likierowato i są troszkę od anyżu słodsze.



13 muffin:
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka mleka sojowego
  • 6 łyżek oleju rzepakowego
  • 1/2 szklanki kwaśnego mleka sojowego lub jogurtu sojowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 płaskie łyżeczki nasion kopru włoskiego
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
  • 1/4 szklanki cukru brązowego
  • 1 szklanka porzeczek czerwonych
Płatki wsypujemy do dużej miski, zalewamy lekko ciepłym mlekiem, odstawiamy na 20 minut. Po upływie tego czasu dodajemy do nich jogurt i olej. W drugiej misce umieszczamy nasiona kopru, proszek, cukier, a na koniec na całość przesiewamy mąkę i wsypujemy to, co na sitku. W suchej masie dobrze obtaczamy porzeczki. Suche składniki powoli wsypujemy NA mokre i mieszamy do połączenia. Pieczemy jakieś 40 min. w temp. 190 st.(mam stary piekarnik!). Nie wyrastają szczególnie (płatki!), ale warto je zrobić.

Oto i one, z lotu ptaka
Konsumpcja wre, wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać :)


Pyszne. Och, jakie pyszne.

piątek, 3 sierpnia 2012

Zdrowe placuszki z białą porzeczką

Białe porzeczki w Tesco przecenione na 1,50 lub 2,50 za pół kilograma (już nie pamiętam dokładnie). Jak mogłam się nie skusić? Nigdy nie próbowałam białych porzeczek, a byłam ciekawa, czy różnią się od kolorowego rodzeństwa. Otóż tylko odrobinę, smakiem przypominają te czerwone, bo również są kwaśne. Fajnie równoważą delikatność pozostałych składników. Na śniadanie w sam raz. 




  • 1 szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 3-4 łyżki zmielonego pęczaku (jęczmień)
  • 1 łyżka (dość pełna) mielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka roślinnego mleka w proszku
  • 1 łyżka octu
  • 12-13 łyżek mleka owsianego
  • kilka kropel aromatu migdałowego
  • ok. 250 g białej porzeczki
Z tych proporcji uzyskamy ok. 10 placuszków. Są bardzo lekkie, więc 4-5 sztuk jest raczej mało sycące.
Mąkę łączymy z pęczakiem i lnem, dosypujemy mleko, wrzucamy porzeczki (umyte i obrane oczywiście), dolewamy mleko owsiane i aromat z octem. Cały czas lekko mieszamy składniki, żeby na koniec mieć tylko odrobinę roboty.
Smażymy na minimalnym ogniu (naprawdę małym) na patelni nieprzywierającej. 


Uwaga! Placuszki nie mają żadnego cukru ani słodu. Moim zdaniem w niczym to nie przeszkadza, ale niepewni mogą popróbować coś dodać. Uważam jednak, że lepiej najwyżej podczas konsumpcji dodać jakąś konfiturkę czy coś podobnego.


niedziela, 17 czerwca 2012

Pomarańczowa polentina na dobry początek dnia

Tę kaszkę skonsumowałam w maju przed ważnym egzaminem. Fantastycznie naładowała mnie pozytywną energią :)

Polentina - czyli włoska, gęsta kaszka kukurydziana z dodatkami.


  • 1 pomarańcza
  • 3/4 szklanki kaszy kukurydzianej
  • szczypta estragonu
  • 90 g tofu
  • 2 łyżki syropu z agawy
  • 3 szklanki wody (mniej więcej)
W wodzie gotujemy kaszę, aż zgęstnieje, zabulgocze i zrobi się kremowa- tj. mniej więcej 7 minut.  Następnie zdejmujemy ją z ognia i przykrywamy. Pomarańczę obieramy ze skórki i dzielimy na części. W osobnej miseczce rozgniatamy tofu z syropem (teoretycznie powinno być zmiksowane na krem... ale ktoś był leniwy :P). Do kaszy dodajemy miseczkę z tofu, dokładnie mieszamy, następnie przyozdabiamy całość cząstkami pomarańczy i wierzch posypujemy estragonem.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Racuchy drożdżowe z melonem

Raz się żyje. Kiedy zobaczyłam kantalupy na promocji w Tesco, postanowiłam się skusić, mimo że za melonami nie przepadam. I co się okazało? Zaczynam się do nich przekonywać... muszą być po prostu bardzo dojrzałe.

  • kilka plastrów melona Canteloupe
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
  • ok. 10g drożdży
  • 22 łyżki ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru brązowego
  • olej do smażenia
Drożdże rozpuszczamy w wodzie z cukrem, odstawiamy do wyrośnięcia. Moje średnio chciały współpracować, ale mimo to odstawiłam je do leżakowania...
Do miski przesiewamy mąkę, wrzucamy z powrotem otręby, dodajemy drożdże, mieszamy ciasto i odstawiamy na min. 1 godzinę do wyrośnięcia. Po upływie tego czasu ciasto będzie miało konsystencję gęstej śmietany i powinno się ciągnąć. Melona obieramy z grubej skóry, kroimy w plastry, wykrawając część z pestkami.
Każdego racucha (a były cztery, zdaje się) smażyłam na łyżeczce oleju, kładąc najpierw część ciasta, potem na niej melona i znowu na wierzch ciasto. Masa jest ciągnąca, więc można sobie pomagać wilgotnymi palcami czy łyżką. Najlepiej, jeśli warstwa ciasta nie będzie gruba, bo musi się dopiec. 


niedziela, 10 czerwca 2012

Zdrowe trufelki dla wegan i nie tylko :)

Bardzo się cieszę, że zdążyłam się załapać na akcję Zdrowe Słodycze, bo mam propozycję idealną, którą możecie skonsumować na śniadanie lub na deser. Ilość słodzika możecie dostosować do swoich potrzeb, z mojej proporcji uzyskacie smak porządnej, gorzkiej czekolady - takiej 70-80%.


  • 1 dojrzałe awokado
  • 1/4 szklanki kakao lub karobu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1/3 szklanki wiórków kokosowych
  • nieco ponad 1/3 płatków owsianych
  • 1 łyżka syropu z agawy lub innego płynnego słodu
Obrane awokado miksujemy z kakao i ekstraktem (o zgrozo! U mnie pozostał aromat alkoholu). Dodajemy wiórki kokosowe oraz płatki owsiane, dokładnie mieszamy łyżką wszystkie składniki, formujemy kuleczki za pomocą dłoni (będą ładniejsze) lub wykładamy łyżeczką na papier lub do dowolnego naczynia i wstawiamy do lodówki albo zamrażarki na co najmniej godzinę.
Uwaga, można się troszkę ubabrać :)
Zdrowe słodycze



niedziela, 22 kwietnia 2012

Racuchy pełnoziarniste z kiwi

Blogger znowu zmienia swój wygląd. No nic, trzeba się będzie przyzwyczaić.

Poniższa propozycja przypadnie do gustu fanom placuszków. To typowe: "minimum składników - maksimum smaku". Wreszcie zabrałam się za koszyczek kiwi, który stał od dłuższego czasu i czekał na swoją kolej.


  • 1 szklanka pełnoziarnistej mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego (u mnie migdałowe, już lekko kwaśniejące)
  • ciepła woda przegotowana (*zabrakło mi mleka i w ten sposób uzupełniałam na oko)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 standardowych koszyczkowych kiwi (czyli niedużych)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 płaska łyżka cukru brązowego
  • 1 łyżka oleju do smażenia na małą patelnię lub 2 na dużą (nie przesadzamy!)
Mąkę przesiewamy do miski, dosypujemy otręby z sitka oraz proszek do pieczenia. Dodajemy mleko, cukier i ekstrakt, mieszamy. Masę uzupełniamy taką ilością wody (lub mleka), aby uzyskać konsystencję gęstej śmietany.  Dorzucamy pokrojone w kostkę kiwi i odstawiamy na moment. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, smażymy niezbyt grube placki na złoty kolor. Podajemy z cukrem pudrem. i cząstkami owocu.